Kangurek to wiązanie, w które można motać dziecko od urodzenia aż do samego do końca noszenia. Potrzebuje krótkiej chusty – zazwyczaj wystarcza rozmiar 4, czyli 3,6m. Najłatwiej kangura uczy się wiązać na noworodkach i malutkich niemowlętach, według mojego doświadczenia do około 2 miesiąca życia dziecka. Zamotanie w to wiązanie dzieciątka 3-4 miesięcznego przez rodzica, który w tym czasie dopiero zaczął się uczyć posługiwać chusta, bywa trudne – niemowlęta wtedy ćwiczą przekręcanie się na boczki, przewroty i bardzo dużo kręcą się na rekach mamy/taty. Kangur to wiązanie, które praktycznie całe wiąże się „na dziecku” – stąd trudność „wkładania” w nie dziecka ruchliwego.

Malec Tuli w kangurku :).

Zalety kangura

  • dziecko w tym wiązaniu ma małe odwiedzenie nóżek (tzw. „rozkrok”), kolanka malucha można łatwo ułożyć wyżej niż pupę (w tzw. pozycję kuczną, odpowiednią dla noworodków),
  • ekonomia – krótsza chusta jest tańsza niż dłuższa ;), zajmuje też mniej miejsca w torbie czy pod wózkiem,
  • przewiewność – mamy na sobie stosunkowo mało materiału, budowa wiązania nie opatula nas z każdej strony,
  • można z niego dziecko wyjąć jednym ruchem,
  • dobrze odciąża nasze plecy, jednocześnie nie uciskając nas w brzuch i lędźwie (szczególnie ważne dla mam po cesarskim cięciu), nie obciąża mięśni dna miednicy mamy, łatwo w nim noszącemu utrzymać prawidłową pozycję ciała,
  • pięknie wygląda ;),

Wady kangura

  • „rękawki” (część chusty odwinięta na naszym ramieniu) znacznie ograniczają nasze ruchy, stąd kangur jest według mnie świetnym wiązaniem na spacer w lecie, natomiast trochę upierdliwym podczas prac domowych. Można rękawki założyć na naszym ramieniu (nie zwinąć, tylko złożyć na pół!) i dzięki temu zyskać możliwość podniesienia ręki do góry – ale w ten sposób zawsze odrobinę tracimy napięcie przy szyi i karku dziecka. Jednak lepsze to, niż nic ;),
  • trudno jest się go nauczyć wiązać na niemowlętach 3-4 miesięcznych,

O czym należy pamiętać podczas motania kangurka

To co przy każdym wiązaniu, czyli:

  • włożyć materiał chusty pod pupę malucha, między siebie a dziecko od kolanka do kolanka, nie więcej. Pod pupą dziecka ma powstać coś w rodzaju hamaczka, nie majtki reformy ;),
  • chusta na plecach dziecka powinna być gładko rozłożona, cały nadmiar pakujemy pod pupę malucha,
  • dbamy o symetryczne ułożenie dziecka – jeśli po zawiązaniu np. łokcie nie są na tej samej wysokości, korygujemy to wprowadzając swoja dłoń pod chustę, z boku, i „podbijamy” opadający łokieć.

A typowo kangurowe wytyczne to:

  • wielkość rękawków/motylków – do około 1/3-1/4 naszego ramienia, tak, żeby górna krawędź chusty przy szyi dziecka tworzyła z dołem rękawków linię prostą. Ewentualnie może też być tzw. „uśmiech”, ale nigdy „smutna buźka”,
  • mocne dociągnięcie chusty na całej jej długości – w kangurze wychodzi każdy „luz” i wiązanie nam się posypie po krótkim czasie noszenia, jeśli nie dociągniemy chusty porządnie i dokładnie,
  • górną krawędź prowadzimy do linii barków dziecka, ponieważ przy maluchach i tak chusta podczas dociągania podjedzie maluszkowi do góry. Jeśli ktoś nie ma tego problemu, może górną krawędź poprowadzić od razu do podstawy czaszki dziecka,
  • wiązanie zaczynamy trzymając dziecko od razu nieco niżej, niż docelowo ma się znaleźć – maluchy najczęściej podjeżdżają rodzicom za wysoko, szczególnie jeśli mało ważą :). Z czasem, gdy dziecko nabierze masy, ten problem powinien zniknąć.

Film instruktażowy, czyli jak wiązać kangurka

Jest wiele sposobów motania kangura, poniżej prezentuje moją ulubioną wersję – z nakładaniem chusty bezpośrednio na dziecko. Ta wersja wiele razy ratowała mi życie, kiedy mała nie chciała dać się odłożyć, albo zasnęła mi na rękach i wiedziałam, że zaraz po odłożeniu się obudzi… Wtedy wiązałam kangurka bezpośrednio na niej i mogłam spokojnie zająć się starszakiem. W tym nagraniu widać też tzw. „wstępne” dociągniecie chusty, które roboczo buduje nam wiązanie na ciele dziecka. Dopiero po tym kroku zaczynamy dociągać materiał dokładnie, pasmo po paśmie. To szczególnie dobry sposób dla dzieci np. kolkowych, mniej spokojnych czy niecierpliwych.

Nagrałam jeszcze 2 filmy, z alternatywnym sposobem rozpoczęcia wiązania oraz bez tzw. dociągania „wstępnego”. Miłego oglądania :).

 

A Wy, lubicie to wiązanie? Jakie macie z nim doświadczenia? Z czym macie trudności? Kiedy się Wam sprawdzało?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *